poniedziałek, 28 listopada 2016

O.B-żyj pełnią życia!

Dziś post nietypowy, dla niektórych pewnie krępujący, temat tabu... Ale dlaczego?! Jesteśmy kobietami i to co dzieje się z naszym organizmem jest rzeczą naturalną i nie powinniśmy się tego wstydzić. Powinniśmy zawsze ŻYĆ PEŁNIĄ ŻYCIA!!!
Moja przygoda z tamponami o.b zaczęła się już kilkanaście lat temu. Nigdy nie miałam obaw przed ich stosowaniem i wiele razy uratowały mnie z opresji, gdy np miałam naukę pływania, a akurat dostałam miesiączkę. Dlatego też bardzo się ucieszyłam gdy zostałam wybrana na Ambasadorkę tej firmy. Z chęcią podzielę się z Wami swoimi spostrzeżeniami a przede wszystkim będę starała się Was przekonać do rozmawiania na wszystkie tematy.
Zacznijmy od początku. Dostałam taką oto paczkę:

 Jak widać jest tego sporo, ale uwierzcie, że chętnych na próbki też nie zabrakło i teraz zostało mi tylko kilka do rozdania :)
Każda moja koleżanka, przyjaciółka, kuzynka czy siostra zgodnie potwierdziły, że tampony tej właśnie firmy najlepiej chronią przed przeciekaniem, a ich aplikacja jest bardzo łatwa nawet jeśli ktoś używał ich pierwszy raz. To wszystko dzięki otoczce SilkTouch, która sprawia, że tampon jest gładki. Tampony o.b idealnie dopasowują się do kobiecego ciała. Mają skręcone rowki, które prowadzą płyn do środka co zapobiega przeciekaniu. Dlatego nawet w czasie okresu możemy czuć się komfortowo i swobodnie nawet gdy uprawiamy sport. 
Kolejną zaletą tamponów jest oczywiście to, że krew menstruacyjna jest zatrzymywana w środku tamponu, a nie jak w przypadku podpasek-na zewnątrz. Dzięki temu krew nie utlenia się, a my możemy być spokojne o to, że nikt nie poczuje żadnego nieprzyjemnego zapachu.


Tampony są małe, także możemy je wszędzie zabrać ze sobą. Ja dostałam też specjalny pojemniczek do ich przechowywania, z którego bardzo się ucieszyłam, bo często wyjeżdżam, a wtedy tampony zawsze muszę mieć przy sobie.
Rodzaje tamponów są różne. Dla nastolatek-mini. Dla kobiet trochę starszych, lub takich które rozpoczęły już współżycie polecam ProComfort Super bądź Super Plus.
Są też specjalne tampony na noc-ProComfort Night. Wtedy musimy pamiętać, że zaraz po przebudzeniu taki tampon należy usunąć. Jest to świetne rozwiązanie, ponieważ tampony te dają niesamowite uczucie swobody, a rano nawet nie czujemy, że mamy okres. 
Reasumując polecam wszystkim kobietom stosowanie tamponów. Sama często chodzę na basen i nie wyobrażam sobie, żebym miała z tego rezygnować tylko dlatego, że mam okres. Nie dajmy się zwariować! Nowe technologie pozwalają nam żyć pełnią życia w każdej sytuacji więc korzystajmy z tego!!!


środa, 16 listopada 2016

Lego Duplo

Ostatnimi czasy mój adres jest chyba znienawidzony przez kurierów, gdyż codziennie przychodzi do mnie jakaś paczuszka. Po części sama dużo zamawiam, bo wiadomo święta się zbliżają i trzeba zrobić prezenty. Ale jedna paczka była niespodzianką. 
Otóż dzięki Streetcom otrzymałam paczkę z klockami Lego Duplo.


W paczce znalazłam:
Zestaw Lego Duplo pociąg o wartości 89.99zł
10 minizestawów ślimaków
ulotki

Klocki te są przeznaczone dla dzieci wieku od 1.5 do 5 lat jednak ja osobiście te kryterium bym zawyżyła, bo sama lubię pobudować co nieco :)
Myślę, że jest to idealny prezent dla dzieci, ponieważ nie tylko przyciąga uwagę kolorowymi klockami ale też zachęca do nauki. Rozwijają podstawowe umiejętności budowania a zdobienia klocków zachęcają do rozmowy z dzieckiem i pozwalają na zdobywanie wiedzy o cyferkach.
Przede wszystkim jednak te klocki są bardzo bezpieczne. Są wykonane w idealny sposób. Figurki mają ruchome rączki i nóżki co niezwykle przyciąga uwagę dzieci. A to wszystko bardzo cieszy rodziców :)


Jak widać radość z zabawy jest wielka. Rodzice mają chwilę dla siebie a dziecko jest szczęśliwe bo tworzy coś nowego.
Teraz w okresie szału zakupów świątecznych warto pamiętać aby robić dzieciom prezenty kreatywne, które uczą poprzez zabawę. 

Moja ocena zestawu: 10/10

 #LEGODUPLO #BawiIUczy #SwiatLEGODUPLO #KreatywnoscMaluszka

czwartek, 29 września 2016

Kampania TESA dzięki Streetcom

Po raz kolejny już miałam przyjemność zostać Ambasadorką dzięki portalowi Streetcom i tym razem testuję wygodne i proste w użyciu produkty montażowe marki Tesa Powerstrips.
Taką paczkę otrzymałam:



W środku znalazłam:
-2 opakowania dużych plastrów montażowych
-1 opakowanie haczyków dekoracyjnych (2szt)
-1 opakowanie dużych haczyków owalnych (2szt)
-girlandę dekoracyjną
-przewodnik ambasadora
-30 ulotek dla znajomych
-15 sampli plastrów dużych
-15 sampli plastrów dekoracyjnych
-15 sampli pojedynczych plastrów

Byłam mega zaskoczona nie tylko zawartością ale również skutecznością plastrów. Okazały się idealnym rozwiązaniem dla wszystkich tych, którzy lubią ozdabiać swoje mieszkanie, bez niszczenia i wiercenia ścian. Teraz nie muszę wbijać gwoździ wystarczy jeden mały plaster. Niewiarygodne ale prawdziwe!
Należy jednak pamiętać, żeby plastry naklejać na płaskie i uprzednio odtłuszczone powierzchnie. Na haczyki można wieszać przedmioty o wadze 1kg lub 2kg w zależności od rodzaju haczyka.
Mi najbardziej spodobało się to, że nawet gdy przykleimy coś krzywo lub po prostu źle, możemy szybko naprawić błąd i bezproblemowo usunąć plasterek i przykleić nowy. Nie pozostawimy żadnego śladu, a całą operację wykonamy bardzo szybko-wystarczy plasterek pociągnąć.





Dzięki tym plastrom możemy nie tylko wieszać haczyki ale różnego rodzaju ozdoby. Nawet małe obrazy czy ramki do zdjęć pięknie się prezentują bez gwoździ. 
Jestem bardzo zadowolona z kampanii, a same produkty oceniam:
10/10

 Jeśli i Wy chcecie mieć możliwość testowania różnych produktów zapraszam do rejestracji pod linkiem:

poniedziałek, 5 września 2016

Owady

Jak byłam mała strasznie bałam się wszystkich owadów. Wydawały mi się obrzydliwe i odrażające. W sumie nie tylko jako dziecko miałam taki wstręt. Bo jeszcze kilka tygodni temu widząc małego robaka krzywiłam się z niesmakiem.
Wszystko się zmieniło gdy w moje ręce wpadła nowa kolorowanka pt. "Owady" Roberta Jurgi.
Jako, że ja kocham kolorować to nagle te wszystkie robale stały się dla mnie wyzwaniem, żeby pokolorować je tak, aby już nie były tak odrażające i tak brzydkie. W końcu sama mogę zdecydować jaki mają mieć kolor... 
Ta kolorowanka jest jakby drugą częścią twórczości Roberta Jurgi. Pierwsza to "Motyle", które również uwielbiam i często koloruję.
Chyba najbardziej lubię w tych kolorowankach to, że tło mamy już jakby stworzone. Wystarczy wypełnić kratki wedle opisu i powstaje coś pięknego. A dla mnie tworzenie tła to zawsze nie lada gratka, bo po prostu nie potrafię zbytnio rysować. Tutaj problem znika. Pozostaje tylko kolorować! A jest na czym!
Druk jest jednostronny. Papier dobry. Całość nie tylko klejona ale i dodatkowo szyta! Zdecydowanie lubię takie podejście wydawnictw do tematu :)
Zobaczcie co kryje się w środku:





Autor: Robert M. Jurga
Wydawnictwo: Vesper
Ilość stron: 144
Cena z okładki: 29.90

Moja ocena: 10/10!!!!

środa, 24 sierpnia 2016

Le Petit Marseillais

Po raz pierwszy miałam okazję zostać ambasadorką firmy Le Petit Marseillais. Wiem, nazwa trochę ciężka, ale da się przyzwyczaić. Ale mniejsza z tym, zobaczcie lepiej co dostałam do testowania :)

Trzy przepięknie pachnące kosmetyki pod prysznic i cały ogrom próbek dla znajomych, które w sumie znikają w zastraszającym tempie, bo każdy jest ciekawy tych kosmetyków :)

Kremowy żel pod prysznic Le Petit Marseiilais Malina i Piwonia to jak dla mnie istne cudo tego świata. Zapach pomimo malin nie jest zbyt słodki ani przytłaczający, jest idealny i długo utrzymuje się na skórze. Ponadto jego formuła delikatnie oczyszcza skórę, a skóra pozostaje pachnąca, miękka, nawilżona i oczyszczona. Do innych jego zalet koniecznie trzeba dodać: 

- ph neutralne dla skóry 

- produkt testowany dermatologicznie

- baza myjąca pochodzenia roślinnego.

 W tym balsamie do mycia jest zawarta cała gama składników pochodzenia naturalnego: masła Arganowego, wosku pszczelego i olejku różanego. Taki skład pozwala nie tylko na oczyszczenie, ale również na pielęgnację naszej skóry. Formuła kremowego balsamu daje nam nawilżenie, które utrzymuje się aż 24H!
Wrażenie po jego stosowaniu jest takie, jakbyśmy użyli zamiast żelu pod prysznic balsamu do ciała, który nie tylko nawilża ale też doskonale myje. Dla mnie rozwiązanie idealne, ponieważ pozwala zaoszczędzić sporo czasu :)


Tu również zostały użyte naturalne składniki takie jak Akacja i masło Shea. Bardzo przypadł mi do gustu ten krem, ponieważ pięknie pachnie, a moja skóra po nim jest miękka jak aksamit. I wcale w tym momencie nie przesadziłam :)


Dziękuję za możliwość testowania
 #ambasadorkaLPM


środa, 27 lipca 2016

Milion Psów-wspaniełe ilustracje do kolorowania

Otwieram kopertę i moje usta tworzą wielkie OOOOOO :O 
A to wszystko za sprawą Wydawnictwa Kaktus, które po raz kolejny sprawiło mi taką wspaniałą niespodziankę pod postacią kolorowanki. Ale to nie jest zwykła kolorowanka! Są tam psy, psiaki, piesiunie, które lubię najbardziej!
Im bliżej przyglądałam się tej kolorowance tym bardziej odpływałam w świat kolorowych pomysłów. Widziałam oczami wyobraźni jakie cuda mogę tu stworzyć i zamierzam to zrobić, bo mam na czym! 
Kartki są grube, porządne i nawet dwustronny druk nie przeszkadza. Można kolorować na mokro bez obawy przez jakimkolwiek zniszczeniu kartki. Przepuszczam, że pisaki czy cienkopisy też nic nie zepsują, choć niestety nie zdążyłam spróbować. Ale jakby ktoś był ciekawy to oczywiście mogę przeprowadzić taki test...
Dodatkowo kolejny plus tej książki to szyte kartki. Po ostatnimi moimi przykrymi doświadczeniami z Animorphią zwracam na to szczególną uwagę. A więc i pod tym kątem zapewniam, że książka Wam się nie rozpadnie nawet po mocnym jej rozłożeniu. 
A co do samych ilustracji, to nie będę wiele mówić bo wystarczy jedno słowo: CUDOWNE... Zresztą zobaczcie sami:







Piękne prawda? Te ostatnie mandale tak mnie zauroczyły, że od nich na pewno zacznę. 
Jeśli do tej pory zastanawialiście się czy nabyć tą kolorowankę to na prawdę polecam! 

Autor: Lulu Moyo
Wydawnictwo: Kaktus 
Ilość stron: 64
Cena z okładki: 19.90

Moja ocena: 10/10

czwartek, 21 lipca 2016

Lech Ice Mojito

Ostatnio dzięki portalowi TestMeToo miałam okazję przetestować nieznane mi dotąd piwo smakowe Lech Ice Mojito. 
Ja ogólnie bardzo lubię piwo smakowe dlatego z takiej okazji bardzo się ucieszyłam.
Wyczekiwanie na kuriera oczywiście trwało kilka dni ale w końcu paczuszka dotarła i zobaczcie co było w środku...
Dwa czteropaki puszek, każda po 500ml. Hmm zapowiada się miłe testowanie... Tak też było. Jako, że paczka dotarła akurat w moje urodziny już wieczorem postanowiłam wraz z rodziną przyjrzeć się tym puszkom bardziej dogłębnie :)
A więc zacznijmy od najważniejszego-piwo to zawiera tylko 2% alkoholu dlatego tak mi się spodobało. Ponadto ten smak jest inny niż wszystkich piw jakie spotkamy na Polskim rynku.
Mega orzeźwiające, nie za słodkie, delikatne i ten posmak mięty. Mmm aż się rozmarzyłam :)
Jednak trzeba pamiętać, że najlepiej smakuje bardzo dobrze schłodzone. 
Ale podsumowując dla mnie połączenie piwa z limonką i miętą jest połączeniem idealnym na upalne dni jakie właśnie się zbliżają... :)
Moja ocena: 10/10

Chcecie mi pomóc? To zapraszam do przeczytania mojej relacji z testu, wystarczy kliknąć: